W RAJU...SŁOWACKIM RAJU 0

Kiedy w Tatrach warunki lawinowe nie pozwalają na szerokie pole manewru warto wybrać się zimą do Słowackiego Raju. Część lodospadów jest udostępniona do wspinania. Wystarczy uodpornić się na zimno, zaostrzyć dziaby i nastawić się na przygodę. :) Na lodospadach w Suchej Beli spędziliśmy ostatni dzień roku 2016.

 

Sucha Bela to piękna, naprawdę piękna dolina o charakterze wąskiego, skalnego wąwozu w Słowackim Raju. Żeby tu dojechać należy kierować się na Poprad, jadąc dalej w kierunku Levocy w miejscowości Horka skręcić za drogowskazami na Slovensky Raj. Następnie z wsi Betlanove wypatrujemy znaków kierujących na Podlesok, gdzie ostatecznie, po skręcie w lewo, dojeżdżamy na rozległy parking. Po prawej stronie przed samym wejściem w dolinę mieści się Autocamping Podlesok, gdzie przy grzanym winie i ognisku, razem ze Słowakami witaliśmy nowy rok.

Ale wracając do rzeczy... ;)

 

      Magda, podejście do lodospadów, Sucha Bela Fot. Małgorzata Tomik

 

Zimą część lodospadów jest udostępniona do wspinania. W tej części Słowackiego Raju początkujący znajdą szerokie pole manewru (w trudnościach do WI4), z większości lodospadów można zawiesić wędki (stanowiska to drzewa lub solidne podesty i drabinki po których normalnie wiedzie szlak). Do poprowadzenia na ogół wystarczy 5 śrub, łatwiejsze lodospady nie przekraczają wysokości 40 m. Osoby bardziej zaawansowane w lodowym rzemiośle znajdą tu wiele miejsc pozwalających na szkolenie swoich umiejętności (potrzebna dłuższa lina i około 10 śrub). Ja zaliczam się zdecydowanie do tej pierwszej grupy. :)  Na lodospadach byłam po raz drugi w życiu. Na pewno nie ostatni.

 

     Misove Lodospady, Kasia pomaga wieszać wędkę Fot. Małgorzata Tomik

       Magda i piękne nacieki lodowe Fot. Małgorzata Tomik

 

Niestety lodospady nie wylały jeszcze tak dobrze, jak na to liczyliśmy. Misove Lodospady na drugim progu nie nadawały się do osadzania śrub lodowych, trzeci próg prawie nie istniał. Szkoda. Rok temu przy pierwszym spotkaniu z lodem udało się przejść (a nawet poprowadzić) całe Misove, w dwóch wyciągach. Teraz - oprócz tego że męczona jakimś wirusowym przeziębieniem, zdałam sobie sprawę że .... tadaaammm... moje skorupy zostały w domu :) . Kto próbował wbić kiedyś zęby raka w pionowy ustęp lodu ten wie, co znaczy podeszwa B+ walcząca z lodem w rakach koszykowych. Nic tylko płakać... albo olać sprawę. Wszak na wędce nic nie jest straszne człowiekowi. :) Zwłaszcza przy perspektywie późniejszego ogniska na które, jak się później okazało, zapomniałam wziąć z lodówki kilograma kiełbasy. 

(minuta milczenia)

zwalam to na przeziębienie i gorączkę.  

 

     Patryk wchodzi w drugi próg Misovych Lodospadów Fot. Małgorzata Tomik

                              Kasia w krainie lodu :) Fot. Małgorzata Tomik

   Ja, na pierwszym progu Misovych Lodospadów, jeszcze słabo wylanych Fot. Katarzyna Trzcińska

 

Po nacieszeniu się pierwszym kontaktem z lodem ruszamy dalej doliną. Pod nogami płynie zamarznięty potok, od czasu do czasu ktoś moczy w nim niechcący nogę kiedy zapadnie się zbyt słaby jeszcze lód. Za progami Misowych droga prowadzi drewnianymi pomostami, metalowymi drabinkami i całym szeregiem tzw. "ułatwień". Zimowa odsłona doliny ma dużo wspólnego z surrealizmem...

 

    Basia "ustawia ściany wąwozu" Fot. Małgorzata Tomik

   Dookoła ciekawe formy nacieków Fot. Małgorzata Tomik

     Piotrek w raju... Słowackim Raju Fot. Małgorzata Tomik

                            Kasia i Basia, przejście po podestach Fot. Małgorzata Tomik

    Podejścia drabinkami Fot. Małgorzata Tomik

     Naturalny "zegar Dali'ego" Fot. Małgorzata Tomik

 

Mijając po drodze inne lodospady ostatecznie zatrzymujemy się przy wyglądającym zachęcająco Bocznym. Na pierwszy rzut oka nie ma szans na zawieszenia wędki bez prowadzenia. Pewną możliwość dostrzegła jednak Magda, która gdzieś bokiem, gdzieś górą, gdzieś trawersem dobrnęła do dużego drzewa, które utrzymało nasze tyłki na bezpiecznej linie. :) 

     Lody puszczają :) Piotrek Fot. Małgorzata Tomik

                             Lodospad Boczny, ja Fot. Kasia

                            Kasia walczy z lodem Fot. Małgorzata Tomik

    Jak klejnot - fragment lodu wybity czekanem Fot. Małgorzata Tomik

                             Kasia i Lodospad Boczny w całej okazałości Fot. Małgorzata Tomik

     Tymczasem dzień się kończy, pora powitać Nowy Rok... Fot. Małgorzata Tomik

     .... w prawie ciepłym domku ;p  Fot. Małgorzata Tomik

Sytuacja braku skorup i przeziębienie nie przeszkodziły mi w cieszeniu się lodem. Brak kiełbachy nie zrujnował ogniska (po mięcho pojechaliśmy aż do Popradu)! Sylwester przeżyliśmy. Będziemy bawić się dobrze w Nowym Roku. W lodzie i skale, gdziekolwiek, gdzie jest przygoda. I tego samego Wam życzę.

 

Gosia

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl